środa, 16 maja 2018

Majowo mi:)

Witajcie, znów od ostatniego wpisu minęło półtorej miesiąca, nawet nie ma co się tłumaczyć z tej przerwy, i tak wiecie, że pochłonęło mnie życie rodzinne, a dodatkowo wiosenne prace w ogródku...:)
Wiosna zawitała do nas nagle i od razu roztoczyła wszystkie swoje walory, z temperaturami powyżej 20 stopni, słońcem i ciepłem....
Nie pamiętam tak pięknego kwietnia i maja, w tym roku są wyjątkowe i korzystamy z nich na całego :)

Codzienne obchody ogródka w tym roku odbywam w towarzystwie małego człowieczka i jego wiecznych pytań: cio to?:)))
Oczywiście towarzyszy temu zawsze konieczność zrywania przez niego najładniejszych kwiatów, jakoś to znoszę, bo pomimo suszy, kwiaty pięknie rosną i jedne szybko zastępują drugie... po tulipanach i narcyzach nastał czas bzów, kaliny i irysów, a już za chwilę całym szpalerem zakwitną moje ukochane róże pnące i piwonie....

Ach, kocham ten czas i tylko się martwię, że kiedyś znów przyjdzie jesień i zima....
Ale póki co, mamy połowę maja i jest cudnie :)
























Wysyłam wszystkim majowe słońce, ciepło, kolory i zapachy ogrodowych kwiatów i dziękuję pięknie, że wciąż tu zaglądacie, a nawet pojawiają się nowe osoby, jest mi z tego powodu bardzo miło :)

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

niedziela, 1 kwietnia 2018

Radosnego Alleluja

Wpadam szybciutko w wieczór Zmartwychwstania, aby życzyć Wam Kochani miłości, pokoju i radości płynących z pustego grobu Zbawiciela.... Radosnego Alleluja dla Was i Waszych Bliskich :)

 








środa, 14 marca 2018

Oczekiwanie na wiosnę


Witajcie w marcu:)

 Luty przeleciał na szczęście, mówię na szczęście, bo znów dopadły nas w nim wirusy, w tym mnie i tradycyjnie Bartka,,,:((
Jednak pomimo słabej kondycji, udało nam się wykonać kilka zamierzonych prac: prawie skończyliśmy pracownię, została jeszcze do zrobienia szafa, i finiszujemy pokój, a w zasadzie pokoik dla Bartusia, o powierzchni 7m2 + skos, jest to więc duże wyzwanie, aby zmieścić łóżeczko, zabawki, meble do przechowywania i zostawić miejsce na zabawę....
Mam nadzieję, że efekty pokażę w następnym poście :)

Wszystkie prace idą nam dużo wolniej niżbym chciała, ale taki urok pracowania przy wszędobylskim i ciekawym wszystkiego maluchu... Już zdecydowanie zapomniałam, jak angażujące jest zajmowanie się półtorarocznym brzdącem, który wszędzie się wspina, wszystko chce złapać do swoich rączek i wszystkiego spróbować....
Najlepszy dowód na żywiołowość naszego maluszka to to, że starsi bracia wymiękają po półgodzinie pilnowania go :)

Nasza sypialnia również czeka na mały lifting po wyprowadzeniu Bartka, na pewno trzeba będzie odświeżyć ściany... a przy okazji, wiadomo, zmienić kolor :)


A w salonie widać już wiosenne poruszenie, w miarę możliwości otaczam się kwiatami, a moi panowie stają na wysokości zadania pod tym względem :)











A tutaj zapowiedź malutkiego dziecięcego pokoiku :)

A


Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, próbuję więc też trochę działać w pracowni, ale nie ukrywam, że marnie w tym roku z czasem na tę aktywność... :)






Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na mojego instagrama, tam bywam zdecydowanie częściej :)
Ewa

sobota, 27 stycznia 2018

Styczniowa codzienność

Witajcie,
Jak mija Wam nowy rok? Czy tak samo szybko, jak nam? To już końcówka stycznia, czyli 1/12 roku za nami, trudno uwierzyć....
Czas mija nam pracowicie, mimo licznych wirusów nękających nas co chwila, pomału finiszujemy remont garażu, który ma stać się pracownią. Udało się już wymienić bramę na okna, zrobić elektrykę, położyć gładź, zrobić wylewkę i częściowo pomalować, przed nami jeszcze położenie paneli i to, co najprzyjemniejsze, czyli urządzanie :)

Nie będziemy szaleć z meblami, ze względów praktycznych i finansowych rzecz jasna, wykorzystamy to, co mamy, chcemy tylko zrobić szafę na wymiar, własnym nakładem pracy oczywiście :)

Ma nadzieję, że w lutym uda mi się już przenieść swój majdan do nowego miejsca i pokażę stamtąd kilka kadrów :)

A dzisiaj kilka zdjęć z naszej styczniowej codzienności, choinka rozebrana, w dużej mierze przez Bartka, zerwał wszystkie ozdoby, będące w jego zasięgu, i tym samym poniekąd zmusił nas do działania :)



Na ścianie zawisły obrazy w czarnych ramach, podoba mi się teraz ten kącik, nie jest tak pusty bez choinki:) Zostały też światełka i jeszcze jakiś czas będą nam umilać wieczory....
Niech Was też nie dziwi brak stolika kawowego, ze względów bezpieczeństwa musieliśmy go chwilowo usunąć, Bartuś wspina się na wszystko, szczególnie na fotele i sofę,  i parę razy  już o włos, a uderzyłby w niego...

W domu coraz częściej goszczą świeże kwiaty, to znak, że zaczynam tęsknić za wiosną....
Ale ona chyba już blisko, pojawiły się bazie, dzisiaj słyszałam śpiew ptaków, a w ogródku kwitną stokrotki i bratki :) I coraz częściej zagląda do nas takie piękne słońce jak tu:






 Pozdrawiam serdecznie i byle do wiosny :)
Ewa